Szczegóły aktualności

Jo był Ukradziony - za nami premiera filmu

Premierę filmu "Jo był ukradziony", która miała miejsce 17 grudnia w Rydułtowskim Centrum Kultury oglądał komplet widzów. Obraz opowiada o tragicznych losach Ślązaków w roku 1945, wkroczenie Armii Czerwonej, represje, aresztowania, przesłuchania i zsyłki na wschód. Najpierw były wspomnienia, później książka i sztuka teatralna. Teraz przyszedł czas na kolejną formę wyrazu – film. Zapraszamy na relację z tego wydarzenia przygotowaną przez Radio 90.

Najpierw były wspomnienia, później książka i sztuka teatralna. Teraz przyszedł czas na kolejną formę wyrazu – film - mówi Marek Wystyrk prezes Stowarzyszenia MOJE MIASTO.

Głównie wejście Armii Czerwonej i „wyzwolenie” przez armię radziecką naszych ziem. Internowanie, łagry, obozy. Ludzie nawet do niedawna nie wiedzieli, że obóz oświęcimski służył jako obóz przerzutowy do wywózek w głąb Rosji. Film chcemy dedykować młodszej publiczności. Nie każdy w dzisiejszych czasach lubi czytać książki, niekoniecznie musiał być na spektaklu. Film, mam taką nadzieję, że wejdzie jako lekcja historii do szkół podstawowych i ponadpodstawowych - podkreśla Marek Wystyrk

W filmie zagrało ponad siedemdziesiąt osób. Głównie są to członkowie różnych kółek teatralnych, lub amatorskich grup teatralnych – mówi Radiu 90 Adam Grzegorzek reżyser filmu.

Niektórzy po szkółkach, niektórzy nie. Ale też bardzo wielu moich znajomych, amatorów, którzy chcieli mi pomóc i wystąpić. To jest dokument fabularyzowany. Są tam treści dokumentalne przedstawione przez fabularne rekonstrukcje wydarzeń. Zaczęliśmy kręcić w lipcu i skończyliśmy w listopadzie. Zajęło nam to cztery miesiące. Kręciliśmy w okolicach Rybnika, Rydułtów, było też kilka wyjazdowych nagrań w Oświęcimiu, Mysłowicach.
Radio 90: Co było najtrudniejsze to pokazania, do zagrania?
Myślę, że najtrudniejsze był sceny zbiorowe, ale tez sceny, które pokazują psychologie ludzi wywiezionych, ale i ich oprawców. Była scena z Salomonem Morelem, była to scena niełatwa, ale aktorzy z grup teatralnych dali rade.

W mojej rodzinie te wydarzenia są cały czas żywe – przyznaje Małgorzata Płoszaj. Jak wspomina, jej dziadek był więziony w Oświęcimiu, później w Płaszowie. A temat śląskości, volkslisty, przez długie lata był trudny. Nawet wśród bliskiej rodziny.

Wtedy się mówiło w Auschwitz, teraz już wiemy, że był to obóz w Oświęcimiu.
Radio 90: Jakie były powody?
Volsklista, to co Adam w filmie pokazał. Był Ślązakiem, był krótko w Wehrmachcie, bo został zwolniony, był chory, miał skoliozę, ale była volkslista. Po wojnie został aresztowany.
Radio 90: Dla Rosjan to byli Niemcy
Byliśmy traktowani jak Niemcy, sądzę, że dla pozostałej części Polski też byliśmy traktowani jak Niemcy, nie tylko dla Rosjan. Tata mi opowiadał, że w czasie wojny jeździł do rodziny pod Ostrów Wielkopolski. Traktowani byli, ojciec mój jako chłopak śląski wraz z resztą rodziny jako Niemcy. W czasie wojny, przez Polaków. Myślę, że nie tylko Rosjanie nas tak traktowali.

Film powstał m.in. dzięki wsparciu finansowemu Urzędu Marszałkowskiego, Urzędu Miasta w Rydułtowach i prywatnych sponsorów.
25 stycznia będzie można go zobaczyć w Domu Kultury w rybnickich Chwałowicach.

Źródło: Radio 90

Zapraszamy do galerii zdjęć z premiery filmu jak również z planu filmowego.
Foto: A. Grzegorzek, D. Machnik, J. Bacza

 

Udostępnij ten artykuł

Zobacz galerię